(springboard się zepsuł)
Pomijając już Zimmerowski "FAAAARRRRRRRT" (który straszy już w prawie każdym trailerze od czasu Incepcji), obawiam się, że kolejny raz przy tak skutecznym podgrzewaniu atmosfery wszystko znowu skończy się rozczarowaniem.
Poza tym nie wierzę w moce pisarskie Abramsa. Już kilka razy się zawiodłam.
Na film pewnie pójdę, ale z innych powodów (czyt: CUMBERBATCH)
Cumberbatch powinien mieć ksywę "the Voice". Rickmana oddam za darmo.
Poczytaj mi, Ben.
A jeśli ktoś mi nie wierzy, co do Incepcyjnego Pierda, to proszę:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz